Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 05.II.1985r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 05.II.1985r.

Podczas podsumowania roku szkoleniowego w sali oksywskiego klubu, w szeregu wyróżnionych
stał również KMDR PPOR. INŻ. MARIAN WRÓBLEWSKI, dowódca działu elektromechanicznego ORP "Warszawa". Nie czekał na jeden z ciężkich dzwonów - trofeum
prymusów. Jego udziałem, czy raczej dowodzonego przezeń kolektywu, był zwykły dyplom. Zwykły? Ile jednak pracy,  trudów i wyrzeczeń  złożyło się na tych kilka słów wypisanych starannie czerwonym tuszem na lśniącej bieli kredowego papieru. "Za osiągnięcie wysokich wyników szkoleniowo-wychowawczych i bojowo-eksploatacyjnych..."

Tylko tyle, a zarazem tak wiele.

NA ORP "WARSZAWA" Najlepsi z maszyny

W kabinie dowódcy działu jest takich wyróżnień znacznie więcej. Światło z uchylonego bulaja pada właśnie na przeciwległą ściankę i igra po napisie dyplomu w języku niemieckim, który otrzymano podczas ostatnich wspólnych ćwiczeń trzech bratnich flot. Niżej wiszą podobne dowody uznania z lat ubiegłych.
Dowódca działu pełni służbę na ORP "Warszawa" od chwili podniesienia na okręcie bandery Marynarki Wojennej. Wcześniej był krótko na ORP "Błyskawica" i ORP "Grom". Staż to niemały. Ale staż i związane z nim doświadczenie to jedno, a wrodzone predyspozycje dowódcy wychowawcy to drugie. Komandor umie trafić swoim podwładnym zarówno do umysłów, jak i do serc. I nie wiadomo, co jest ważniejsze. Bo bez pewnej motywacji nie będzie sumiennej nauki. - Myśmy nie pracowali dla sukcesu - mówi kmdr ppor. inż. M. Wróblewski. - Wyróżnienie przyszło samo, wcale nie oczekiwane. Ale że jest to wyróżnienie w pełni zasłużone, w to nikt nie wątpi. Najrzetelniej zapracowała na nie KADRA.
W siłowni nie ma takiego przedstawiciela kadry zawodowej, który nie posiadałby klasy specjalisty wojskowego. Zdają wszyscy: oficerowie, chorążowie i podoficerowie, a w ich ślady idą marynarze. Wszyscy dowódcy grup posiadają złote lub srebrne odznaki "Wzorowy Dowódca". Jednym z nich jest kpt. mar. Mieczysław Kobylarz - dowódca grupy maszynowo-kotłowej. Od 1962 r. pływa na niszczycielach. Podobnie jak dowódca działu, najpierw na ORP "Błyskawica", potem na ORP "Grom", a w końcu na ORP "Warszawa". Swoją służbę zaczynał od marynarza. W korpusie podoficerów dosłużył się starszego bosmana. Później ukończył WSMW. To, że jest dowódcą grupy i prawą ręką dowódcy działu zawdzięcza swemu uporowi, systematyczności, chęci zdobywania i pogłębiania wiedzy. Tego też stara się nauczyć swoich podwładnych. W wielu przypadkach to się udaje.
Technicy grup nie są gorsi. Wszyscy mają srebrne i brązowe odznaki "Wzorowy Dowódca". Brązową szczyci się najlepszy, zdaniem dowódcy działu, szef mł. chór. mar. Andrzej Kapuściński, technik grupy maszynowej. W swojej specjalności zdobył I klasę, a za wzorowe wywiązywanie się z obowiązków służbowych został awansowany do stopnia młodszy chorąży.. Solidnie zapracował na to wyróżnienie. Technik grupy kotłów, st. chór. mar. Mieczysław Warchoł, posiada srebrną odznakę "Wzorowy Dowódca". Wielokrotnie zdobywał mistrzostwo Marynarki Wojennej w specjalności, w której I klasę ma przyznaną już na stałe. Szkoda, że już od kilku lat mistrzostwa nie są organizowane. Chorąży chętnie sprawdziłby się raz jeszcze w rywalizacji z młodszymi. Jednym z młodszych członków kadry jest bosm. Janusz Marszyński - dowódca drużyny. Zdobył już II klasę w specjalności, a podwyższenie jej to tylko kwestia czasu, bowiem bosman systematycznie pogłębia posiadaną wiedzę.

ORGANIZACJA MŁODZIEŻOWA

Polem społecznego działania kadry i marynarzy jest koło ZSMP. Załoga tego przodującego, a zarazem najliczniejszego działu niszczyciela posiada swoje koło. I to jakie! Wielokrotnie było najlepszym w Marynarce Wojennej. Trochę osłabła jego działalność po odejściu najaktywniejszych do rezerwy, ale na krótko. Teraz znów powstała grupa zapaleńców, którzy potrafią pobudzić kolegów do działania i pokierować robotą. Przewodniczy im st. mar. Waldemar Koriat. Należy do przodujących w dziale i swoim przykładem zachęca innych. Często na zebraniach powraca temat szlachetnego współzawodnictwa. Wiele miejsca poświęcają też organizacji czasu wolnego. Służba w ciasnocie siłowni, w nieustannym łoskocie maszyn, wymaga odpowiedniego wypoczynku i regeneracji sił. Nie czekają, aż ktoś ich zaprowadzi do kina czy zaproponuje im ciekawą wycieczkę. Sami potrafią sobie wszystko zorganizować. Otrzymują bilety na najatrakcyjniejsze filmy, koncerty zespołów młodzieżowych, spektakle teatralne. Słowem - na wszystko, co warto zobaczyć i czego posłuchać. Jak to robią? Jest to ich... tajemnicą.

MARYNARZE

Przyglądałem się ich pracy, kiedy przeprowadzali roczny przegląd swojego "gospodarstwa". Przykładają się solidnie do obsługi urządzeń w dniach techniki, bo wiadomo - im lepiej się dba o urządzenia, tym mniej usterek, niespodziewanych awarii, a w efekcie - zupełnie niepotrzebnej roboty. By tego uniknąć, skrupulatnie przeglądają każde łożysko, przekładnię, przewód... Gdzieś z dołu dolatuje stukot. Woda w zęzach zamarzła. Tam trudzą się drenażyści. Dowódca drużyny turbinowej st. mat Antoni Sajdak kieruje pracą młodych kolegów. Doskonale zna się na tej robocie, ma przecież I klasę w specjalności. Dla niego nie ma rzeczyniemożliwych: jak się uprze, to wykona powierzone mu zadanie. Podziwiają go za to. Ma po prostu góralski charakter. Bo st. mat Sajdak pochodzi z Limanowej. Kiedyś spodobało mu się pływanie, więc skończył Szkołę Żeglugi Śródlądowej w Koźlu. Zdobył specjalność montera maszyn i urządzeń okrętowych i nawet trochę pracował w stoczni. Pilnie słuchają jego wskazówek maszyniści turbinowi st. mar. st. mar. Krzysztof Rudnik i Stanisław Przeczkowski. Od niego uczyli się wiedzy specjalistycznej, dzięki jego pomocy zdobyli III klasy w swej specjalności. Są mu wdzięczni i nie sprawią zawodu.

Wcale nie musi pilnować. Cóż, kiedy on i tak nie potrafi stać biernie na uboczu. Wspólnie kończą ten roczny przegląd turbin głównych. W pocie czoła uwijają się kotlarze - mar. Andrzej Krzak i mar. Henryk Huzik. Tuż obok krzątają się maszyniści - st. mar. Kazimierz Nowicki i mar. Zbigniew Hetmańczyk. Najlepszy wśród okrętowych elektryków, st. mar. Zenon Boś, sprawdza działanie głównej tablicy rozdzielczej, której szczegółowy przegląd właśnie zakończył. Nie sposób wymienić wszystkich z licznej obsady tego działu. A dowódca zapewnia, że właśnie wszyscy zasługują na wyróżnienie. Więc już tylko ogólnie, bez nazwisk - wszystkim najlepszym z siłowni ORP "Warszawa" życząwielu sukcesów w nowym roku, by nadal przodowali i - by to przodownictwo dało im jak najwięcej satysfakcji.

Na zdjęciach: 1-W okrętowej elektrowni kontrolują pobór mocy st. mar. St. mar. Zenon Boś i Stefan Lewiński. 2-Instruktażu do pracy udziela swoim podwładnym dowódca drużyny maszynowej St. mar. Antoni Sajduk. 3- St. mar. Mirosław Siński przygotowuje do zamontowania uszczelką kolektora parowego.
4- Kotlarze: St. mar. St. mar. Grzegorz Walkowiak, Bogdan Rataj I Marek Czepiel montują armaturę kotła. 5- Właz kolektora montuje mar. Andrzej Krzak.