Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 24.VI.1984r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 24.VI.1984r.

LUDOWA Marynarka Wojenna już od 39 lat pełni czujną straż na naszym 500 - kilometrowym Wybrzeżu. powstała ona na mocy rozkazu Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego z 7 lipca 1945 r. - jako samodzielny rodzaj sił zbrojnych. Nieco wcześniej, jesienią 1944 r., utworzony został w Lublinie 1 Samodzielny Morski Batalion Zapasowy, który stanowił zalążek morskiej siły zbrojnej Ludowej Polski; Batalion poprzez Warszawę i Włocławek dotarł w pierwszych dniach kwietnia 1945 r. do wyzwolonego Gdańska i Gdyni, gdzie podjął przede wszystkim zadania ochronne w portach i stoczniach, a także szkolenie specjalistów.
Niełatwe były początki tworzenia Marynarki Wojennej w zniszczonym wojną kraju. Brakowało nie tylko okrętów i typowego dla marynarki uzbrojenia i sprzętu technicznego, ale przede wszystkim brakowało niezbędnych kadr.

      31 sierpnia 1945 r. 1 Samodzielny Morski Batalion Zapasowy przekształcony został w Pułk Szkolny. W jego składzie, we wrześniu 1945 r. zainaugurowała swoją działalność Szkoła Specjalistów Morskich.
      Dzięki pomocy Marynarki Wojennej ZSRR udało się nam w stosunkowo szybkim czasie zorganizować system szkolenia kadr.
      18 stycznia 1946 r. powołana została do życia Oficerska Szkoła Marynarki Wojennej. Od wiosny 1947 r. rozwinęło się- intensywne szkolenie specjalistów w Kadrze Marynarki Wojennej w Ustce.

      Stopniowo kształtować się poczęła flota... W październiku 1945 r. powróciły do kraju z wojennej tułaczki internowane w Szwecji okręty podwodne "Sęp", "Ryś" i "Zbik" (równocześnie powrócił także "Dar Pomorza" oraz kuter strażniczy "Batory"). W pół roku później powróciły odnalezione w brytyjskiej strefie okupacyjnej Niemiec trałowce "Czajka", "Mewa", "Rybitwa" i "Żuraw".
      W kwietniu 1946 r. otrzymaliśmy od Związku Radzieckiego 23 okręty wojenne (12 małych ścigaczy okrętów podwodnych, 9 trałowców redowych, 2 kutry torpedowe) oraz inny sprzęt wojskowy i uzbrojenie.

W lipcu 1947 r., w wyniku starań rządu polskiego o sprowadzenie do kraju pozostających w W. Brytanii polskich okrętów wojennych, powrócił niszczyciel ORP "Błyskawica", a w rok później okręt szkolny "Iskra". W 1951 r. sprowadzony został drugi z niszczycieli, które w 1939 r. udały się do Anglii - ORP "Burza". Okręt podwodny "Wilk" powrócił do kraju w 1952 r., lecz jego stan techniczny był bardzo zły - okręt nie wszedł do linii.
Wraz z tworzeniem floty rozpo­częto organizować system obrony wybrzeża; planowano utworzyć cztery Obszary Nadmorskie gdyński, szczeciński, kołobrzeski i ustecki. W ramach tych prac koncentrowano się na budowie baz morskich, formowaniu komend portów wojennych, pododdziałów artylerii nadbrzeżnej, artylerii kolejowej, łączności, saperów i innych.

      W 1948 r. przejęto z Wojsk Lotniczych eskadrę samolotów, która dała początek Lotnictwu Marynarki Wojennej.

      W lipcu 1949 r. w Zatoce Puckiej przeprowadzono pierwsze po wojnie duże ćwiczenia morskie, połączone m.in. z bojowym strzelaniem artylerii nadbrzeżnej. Wykazały one dobre opanowanie sprzętu bojowego.

      Rozwojowi organizacyjnemu towarzyszyła dynamicznie rozwijająca się praca ideowo - polityczna, partyjna, młodzieżowa. W 1948 r. rozpoczęły działalność wojskowe koła Związku Młodzieży Polskiej. Wkrótce też zainicjowany został ruch przodownictwa i współzawodnictwa. Znaczącą rolę w popularyzacji przodujących w służbie i szkoleniu żołnierzy MW spełniała ukazująca się od czerwca 1950 r. gazeta codzienna Marynarki Wojennej "Na Straży Wybrzeża" (jej dorobek i tradycje przejął w 1957 r. tygodnik "Bandera"). W 1952 r. powołano do życia WUML, w rok później powstało Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.

      W latach 1945-1950 stworzono podwaliny pod dalszy organizacyjny i koncepcyjny rozwój ludowej Marynarki Wojennej, która posiadała już około 40 okrętów bojowych i ok. 50 pomocniczych.
      Od początku lat pięćdziesiątych na rozwój naszych sił morskich w znacznej mierze miała wpływ zaostrzająca się sytuacja międzynarodowa. Rozpoczął się etap modernizacji i rozbudowy floty oraz jej lądowego zaplecza.
      Do służby zaczęły wchodzić okręty drugiej generacji. Od ZSRR wydzierżawiono dwa niszczyciele: ORP "Grom" i ORP "Wicher". W skład floty weszły także nowe okręty podwodne, duże ścigacze okrętów podwodnych i kutry torpedowe.

      W latach 60-tych - początkowo w oparciu o radzieckie licencje, a później własne konstrukcje - rozpoczęto w naszych stoczniach produkcję trałowców bazowych i kutrów trałowych. Unowocześniono również sprzęt radiolokacyjny, hydrolokacyjny i łączności. Wydatnie wzmocnił się system obronny wybrzeża, a lotnictwo - morskie otrzymało samoloty odrzutowe.

      W ramach Układu Warszawskiego - od 1955 r. - rozwijano kolejne przedsięwzięcia organizacyjne i szkoleniowe. Wprowadzono nową oryginalną formę szkolenia dowództw i sztabów na redzie, m.in. w warunkach zastosowania broni masowego rażenia.

      Między marynarzami bratnich flot, tj. Floty Bałtyckiej ZSRR, Ludowej Marynarki NRD i Marynarki Wojennej PRL, zaczęły coraz szerzej rozwijać się serdeczne, braterskie kontakty, mające m.in. formę wizyt przyjaźni okrętów w portach trzech naszych krajów.

      W latach sześćdziesiątych Marynarka Wojenna zaczęła otrzymywać uzbrojenie i sprzęt trzeciej już generacji. Do służby weszły trałowce bazowe, okręty desantowe, powstałe w oparciu o rodzimą myśl konstrukcyjną.

      Znaczącą siłę floty stanowiły kutry rakietowe i torpedowe o dużej sile ognia. Artylerię nadbrzeżną wzmocniono systemami rakietowymi. Na przełomie lat 60tych i 70-tych zakupiono w ZSRR niszczyciel rakietowy ORP "Warszawa".

Po ćwiczeniach w gronie przyjaciół. Foto - T. Ignacik

W omawianym okresie systematycznemu podnoszeniu gotowości bojowej sprzyjały także wysiłki w dziedzinie doskonalenia procesu szkolenia, wychowania i dalszego rozwoju bazy szkoleniowej. W latach 1955-56 Oficerska Szkoła Marynarki Wojennej przekształciła się w uczelnię typu akademickiego akademickiego - Wyższą Szkołę Marynarki Wojennej, której nadano imię Bohaterów Westerplatte. W Ustce ukształtował się wielki ośrodek szkoleniowy Centrum Szkolenia Specjalistów Marynarki Wojennej im. Franciszka Zubrzyckiego.
Od lat siedemdziesiątych Marynarka Wojenna PRL weszła w jakościowo nowy etap rozwoju. Charakteryzuje się on doskonaleniem nowoczesnej sztuki operacyjnej, szerszym wprowadzaniem informatyki i komputeryzacji oraz wchodzeniem do służby kolejnych generacji okrętów i uzbrojenia. Na przykład ostatnio w skład Marynarki Wojennej weszły dwa nowe okręty rakietowe: ORP "Górnik" i ORP "Hutnik".
      Omawiając rozwój ludowej Marynarki Wojennej, należy pamiętać o bogatych tradycjach oręża polskiego na morzu. Sięgają one okresu wojennego z Krzyżakami i Szwedami. Słynni są królewscy żołnierze morscy (kaprowie), którzy znajdowali się na służbie Zygmunta Starego i jego następcy - Zygmunta Augusta. Jedną z najbardziej znanych bitew morskich stoczonych w XVII stuleciu jest bitwa pod Oliwą, w której słabsze siły polskie zadały znaczny cios flocie szwedzkiej. W tym okresie znaczącą postacią był dowódca Obrony Wybrzeża, staosta pucki Jan Wejher...

      Z chwilą odzyskania niepodległości w 1918 r. i uzyskania dostępu do morza Polska niezwłocznie przystąpiła do zorganizowania floty wojennej. W okresie międzywojennym Marynarka Wojenna, 1l0mimo skromnych możliwości, posiadała flotę o tonażu prawie 30 tys. ton, a kilka okrętów, m.in. niszczyciele "Błyskawica", "Grom", okręty podwodne -,- "Orzeł"i "Sęp", należało do najnowocześniejszych w swych klasach na świecie.

     Po zdradzieckim napadzie hitlerowskich Niemiec na nasz kraj w 1939 r. - pomimo przygniatającej przewagi Kriegsmarine - Marynarka Wojenna bohatersko walczyła z najeźdźcą. Hel padł dopiero 2 października...
      Utrata niepodległości nie spowodowała rezygnacji z walki. Polska Marynarka Wojenna aktywnie uczestniczyła w działaniach bojowych przy boku zachodnich aliantów.

     Polscy marynarze brali udział we wszystkich ważniejszych operacjach morskich. Dużej sławy naszej banderze przysporzyły działania m.in. okrętów podwodnych "Orzeł", "Dzik", "Sokół", "Jastrząb", niszczycieli "Grom", "Błyskawica", "Burza", "Piorun", "Garland". Mimo że nasza flota nie należała do największych, to jednak dzięki znacznym sukce­som bojowym wzbudziła uznanie wśród flot koalicji antyhitlerowskiej.
     Marynarka Wojenna PRL chlubnie kontynuuje swe najlepsze tradycje, wiernie strzeże Polskiego Morza i Wybrzeża. Złączona braterskim współdziałaniem z Marynarką Wojenną ZSRR i Ludową Marynarką NRD - w formach Układu - Warszawskiego stoi ona nieugięcie na straży pokoju, w rejonie Morza Bałtyckiego, na straży socjalistyczne wspólnoty.

kpt. mar. Zbigniew WOJCIECHOWSKI

Na szlaku wojennych konwojów

7 czerwca, o czym informowaliśmy, w oksywskim porcie wojennym. odbyło się powitanie załogi niszczyciela rakietowego "Warszawa", który odbył długi rejs przez morza: Bałtyckie, Północne, Norweskie i Barentsa. Zanim jednak nastąpił powrót i uroczyste powitanie, było 35 dni żeglugi we mgle.

PRZYGOTOWANIA do rejsu, najdłuższego w historii ORP "Warszawa", dobiegły końca. Ciepłe, majowe popołudnie. Na rufę niszczyciela, na której stanęła w zbiórce załoga, wchodzą członkowie kierownictwa MW z admirałem Ludwikiem Janczyszynem na czele. Następuje pożegnanie. Dowódca MW, zwracając się do oficerów, chorążych, podoficerów i marynarzy, życzy im przysłowiowej "stopy wody pod kilem" i osiągania jak najwyższych wyników szkoleniowych. Admirał podkreśla, że ten rejs będzie trudny, wymagający od jego uczestników dużej odporności fizycznej i psychicznej. Ale też niewątpliwie dostarczy jego uczestnikom wielu niezapomnianych wrażeń i doświadczeń szkoleniowo - bojowych, tak potrzebnych w służbie na morzu.
      O północy wybieramy cumy. Od tej chwili na wszystkich stanowiskach niszczyciela trwać będą wachty bojowe, pełnione przez nawigatorów, sygnalistów, motorzystów i drenażystów, przez radiotelegrafistów, elektryków, operatorów radiolokacji, torpedystów, artylerzystów i innych.

9 MAJA, 39 rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem, uroczyście obchodziliśmy wespół z marynarzami Ludowej Marynarki NRD i zaproszonymi marynarzami radzieckimi, w porcieRostock, gdzie bawimy przez kilka dni. Z okazji rocznicy na naszym okręcie podniesiono wielką galę banderową, a załoga wzięła udział w wiecu przyjaźni i w szeregu spotkań. towarzyskich.
      Spotkania, przebiegające w serdecznej przyjacielskiej atmosferze, służyły pogłębianiu przyjaźni i braterstwa broni;

      W tym uroczystym dniu ORP "Warszawę" zwiedzili pracownicy kombinatu rybnego, przy którego nabrzeżu zacumowaliśmy; nasi marynarze zostali zaproszeni do wzięcia udziału w wieczorze przyjaźni.

      Opuszczamy gościnny Rostock i wody terytorialne naszego zachodniego sąsiada. Kurs - Sundy... Wchodzimy do Wielkiego Bełtu. Za nami,. i obok nas, pojawiają się okręty Bundesmarine i duńskiej Marynarki Wojennej.
      Nisko nad "Warszawą" przelatują RFN - owskie "Starflghtery", zwane latającymi trumnami, i czarne "SAAB-y" z duńskimi znakami rozpoznawczymi; Wiele oczu z morza i powietrza śledzi nasze przejście.
      W towarzystwie wciąż nowych "opiekunów" przechodzimy Kattegat i Skagerrak. W tym rejonie rozegrała się podczas I wojny światowej bitwa zwana Jutlandzką, jedna z największych w historii wojen morskich. W ciągu dwóch dni, 31 maja i 1 czerwca 1916 roku, walczyły zaciekle dwie największe wówczas potęgi morskie - kajzerowska Hochsseflotte wiceadmirała Scherra i brytyjska Grand Fleet admirała Jellicoe'a; ,w czasie walki zatonęło 25 okrętów o łącznym tonażu ponad 170 tys. ton oraz zginęło około 8 tysięcy marynarzy niemieckich i angielskich. Historycy określają tę bitwę jako remisową.

      Skagerrak, jak i inne akweny, które przemierzaliśmy, budziły nasze zaciekawienie i z innych, bliższych nam powodów. To właśnie tędy przechodziły prawie 45 lat temu "Błyskawica", "Grom" i "Burza", a następnie - już w czasie trwania II wojny światowej - sforsowały je brawurowo dwa polskie okręty podwodne: "Wilk" i "Orzeł", przedzierając się do ,Anglii; O tych faktach przypomnieli załodze przez okrętową rozgłośnię aktywiści ZSMP, st. mar. Maciej Kępiński i st. mar. Krzysztof Baczyński, w codziennym serwisie informacyjnym nadawanym od tego dnia pod wspólnym tytułem "Okrętowy Radiokurier Zaprasza"...

      MIJA kolejny dzień i noc na ,morzu. Idziemy wzdłuż wybrzeża południowo - zachodniej Norwegii; Rejon ten od stycznia do maja 1940 r. był miejscem patrolowania przez sławny okręt Rzeczypospolitej "Orzeł".
      8 kwietnia 1940 r., pod Lillesand, "Orzeł" wykrył i storpedował po ostrzeżeniu niemiecki transportowiec wojsk "Rio de Janeiro" z transportem wojska, ujawniając tym samym hitlerowskie przygotowania do inwazji na Norwegię, która nastąpiła nazajutrz.
      W dniu 23 maja 1940 r., o godzinie 23.00, "Orzeł" wyszedł w kolejny i jak się później okazało ostatni patrol na Morze Północne.

Niewiele jest jednak informacji dotyczących działalności "Orła" podczas ostatniego bojowego rejsu; patrol obrał kurs powrotny do bazy. Termin przyjścia do Rosyth wyznaczono na dzień 8 czerwca rano. Niestety żaden z radiogramów nie został potwierdzony przez załogę i bezskutecznie oczekiwano jej powrotu.

      Stało się już tradycją, że przepływając przez rejon, w którym przypuszczalnie zatonął ORP "Orzeł", nasze. okręty składają hołd bohaterskim marynarzom jego załogi; I my, wszyscy wolni od wacht, stajemy na uroczystej zbiórce.
Kmdr por. Jerzy Chopecki, przemawiając do załogi, przypomina wojenne dzieje "Orła", mówi o męstwie i ofiarności jego załogi; Nawiązując do aktualnej sytuacji politycznej - wskazuje na antypokojową politykę USA i innych krajów NATO...

      "Warszawa" idzie niewielką prędkością. Padają komendy. Sygnalista I klasy st. mar. Piotr Leszczyńki, spuszcza do połowy masztu banderę. Z okrętowych głośników rozbrzmiewają tony "Mazurka Dąbrowskiego". Warta honorowa, dowodzona przez ppor. mar. mgr. inż. Ryszarda Chajenckiego, prezentuje broń. Delegacja załogi w składzie: chor. mar. Edward Guz, st. mar. Jacek Sciebura oraz st. mar. Paweł Ostaszewski, powoli składa wieniec na powierzchni Morza Północnego. '

Ileż głębokich przeżyć dostarcza ten ceremoniał!

KOLEJNE dni i noce wypełniają ćwiczenia ogólnookrętowe, pozorowane ataki i faktyczne strzelania artyleryjskie. Rolę "opiekunów" przejmują teraz okręty oraz samoloty holenderskie, angielskie, norweskie, kanadyjskie i amerykańskie.

     ...Płyniemy wzdłuż wybrzeży norweskich. Nie widzimy ich, zalega bowiem gęsta mgła a i odległość do lądu jest zbyt duża. Wiemy jednak, że pod Narwikiem w 1940 r. walczyli w jego obronie żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelc6w Podhalańskich oraz załogi naszych niszczycieli - "Groma" i "Błyskawicy". O szczeg6łach walk w rejonie Narwiku, w którego fiordach zatonął 4 maja ORP "Grom" wraz z 59 ludźmi z jego załogi, o przebiegu desantu alianckiego na Lofoty przeprowadzonym w noc wigilijną 1941 r., który wspierały m.in. polskie niszczyciele eskortowe "Kujawiak" i "Krakowiak" poinformowali nas redaktorzy okrętowego Radiokuriera.

Redakcja Radiokuriera, w skład której wchodzili por. mar. inż. Czesław Martyna, por. mar. inż. Ryszard Sawicki, st. mar. Maciej Kępiński i st. mar. Grzegorz Mikuła, działała systematycznie i sprawnie. W codziennym serwisie informacyjnym podawano najważniejsze daty z okresu 40-lecia PRL, omawiano istotniejsze wydarzenia, jakie miały miejsce w czasie trwania II wojny światowej w rejonach, przez które przepływaliśmy. Radiokurier nie zapomniał również o imieninach, datach urodzin członków załogi, jak też o ludziach dobrej roboty, dedykując im piosenki, byli również twórcami wielu okrętowych gazetek pre­zentujących najważniejsze wydarzenia z rejsu i z odbytych ćwiczeń.

...Mijamy Nordkap, który przyjęto uważać za najbardziej na północ wysunięty punkt Europy Od kraju przeszliśmy już 17 równoleżników. Za Nordkapem, podałto okrętowy Radiokurier, popłyniemy Wielką Północną Drogą Morską - szlakiem, którym w czasie wojny światowej pływały.