Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 17.I.1982r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 17.I.1982r.

PIĘCIU Z "WARSZAWY"

Wielokrotnie już pisałem o ORP "Warszawa". Dowodzenie tą jednostką nie jest łatwe, bowiem wymaga dużych zdolności dowódczych, zmysłu organizatorskiego, znajomości ludzi, ich potrzeb i możliwości. Dowodem, że tak dzieje się na niszczycielu, jest fakt, iż uzyskał on w 1981 r. miano najlepszej w Marynarce Wojennej jednostki w grupie okrętów bojowych. "No pewnie - możemy usłyszeć - przecież to flagowa jednostka..." Zgadza się. Flagowa z nazwy, lecz i z wyników szkoleniowych, bardzo wysokich, dających "Warszawie" prymat wśród okrętów. Z jednej strony znajduje się tam kadra, posiadająca duże kwalifikacje specjalistyczne, kierująca swymi podwładnymi, a z drugiej - właśnie podwładni, w przeważającej mierze marynarze tacy, z którymi pracuje się z przyjemnością. Bez najlepszych z nich załoga "Warszawy" nie byłaby tym, czym jest w tej chwili - dumnym i ambitnym kolektywem. Niektórzy z nich mają na swym koncie duże osiągnięcia. Uzyskali je nie tylko dzięki własnej wytrwałości i pracowitości, lecz również dzięki klimatowi i atmosferze panującej na okręcie, sprzyjającej aktywności . i wzorowej pracy. Załoga składa się z poszczególnych elementów, które później sama kształtuje...

- MUSI NASTĄPIĆ SPOKÓJ

- mówi st. mar. Andrzej Mikłasz, członek załogi ORP "Warszawa". Jest on marynarzem, który w zakresie wykonywanej specjalności nie ma sobie równych: w ubiegłym roku bowiem, startując w mistrzostwach Marynarki Wojennej uzyskał najwyższą lokatę, wywalczając tytuł mistrza Marynarki Wojennej w specjalności operatora przyrządów kierowania strzelaniem rakietowym.
W przygotowania do. mistrzostw włożył wiele pracy. To zrozumiałe. Należało powtórzyć obowiązujące wiadomości teoretyczne. Właściwie to niezbyt wiele czasu upłynęło, od kiedy jeszcze w cywilu ukończył technikum przy Zakładach Radiowych im. Kasprzaka w Warszawie i .pracował w "Rawarze", przy stacjach radiolokacyjnych. Miał staż i praktykę. Przydały się tutaj, na okręcie. Szybko też został nie lada fachowcem, zaskarbił sobie również .sympatie kolegów. Miał swój udział w ogromnym sukcesie bojowym niszczyciela - w .ubiegłym roku, w czasie strzelań rakietowych, uzyskano bez pośrednie trafienie rakietą w nieprzyjacielską rakietę.
- Musi być spokój w kraju - mówi st.mar. A. Mikłasz. - Bez tego nie będziemy w stanie wydźwignąć się z gospodarczego, dna, opanować chaosu, wprowadzić reformy gospodarczej...
- powiada mat Andrzej Gach - już wkrótce, na wiosnę... Mat A. Gach jest dowódcą drużyny elektryków artyleryjskich. Posiada II klasę w swojej specjalności oraz srebrną odznakę "Wzorowy Marynarz". Z wykształcenia jest technikiem-elektrykiem, ukończył studia w Zespole Szkół Górniczych, a następnie pracował w kopalni siarki "Machów". Będąc członkiem zarządu okrętowej organizacji młodzieżowej udzielał się w pracy społecznej. Była to działalność potrzebna i pożyteczna. Mat A. Gach zastanawia się: - Za trzy miesiące skończy się moja służba wojskowa. Tak będzie, naturalnie, jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, a teraz różnie to może być. W każdym razie - kiedyś pójdziemy do cywila, będziemy sterać się uzyskać pracę, założyć rodziny, zarabiać. My wszyscy, którzy opuścimy szeregi wojska, będziemy czynić to jak najlepiej. Oby nikt nam w tym nie przeszkadzał...

- ZWIELOKROTNIONY WYSIŁEK

musi teraz dawać z siebie każdy z nas - mówi st. mar. Jerzy Piątek.
Jest motorzystą, posiada tytuł specjalisty II klasy. Za dotychczasowe osiągnięcia służbowe i w pracy społecznej otrzymał srebrną odznakę "Wzorowy Marynarz".
Już przed powołaniem do odbycia zasadniczej służby wojskowej działał w szeregach ZSMP we wsi Krzemienica w woj. rzeszowskim. Po przybyciu na okręt postanowił kontynuować swe zainteresowania w organizacji młodzieżowej, choć służba w drużynie motorzystów, dowodzonej przez bosmata Wiesława Zblewskiego, nie pozostawiała zbyt wiele czasu. Obecnie jest przewodniczącym ZSMP w dziale elektromaszynowym.
- Wysiłek w stanie wojennym jest dużo większy, niż poprzednio. Prócz zadań typowo szkoleniowych, które zawsze wykonywaliśmy, dochodzą nowe, przydzielone nam dodatkowo przez przełożonych: na .przykład warty czy patrole. Trzymamy służby na okręcie. Przy tym ważna jest dobra działalność organizacji młodzieżowej, która m.in. pomaga w rozwiązywaniu spraw socjalno-bytowych. Po 13 grudnia ub. r. zrobiliśmy zebranie członków ZSMP. Postanowiliśmy wówczas, że damy wszystkie siły, aby zadania wykonać jak najlepiej...

- NA KAŻDYM STANOWISKU BOJOWYM

trwa intensywne szkolenie specjalistyczne - mówi operator wyrzutni rakietowej, st. mar. Jerzy Kukulski. Po przybyciu na okręt z Centrum Szkolenia Specjalistów MW w Ustce stosunkowo szybko przyswoił sobie wiele zasad działania broni rakietowej na jednostkach pływających. Pomogło mu to w późniejszej służbie, dokonywaniu pierwszych jej kroków na niszczycielu. Po przybyciu do działu artyleryjskiego na OHP "Warszawa" przeszedł krótki kurs swojej specjalności, pozytywnie zdał egzaminy, w tej chwili posiada II klasę specjalistyczna..
Działa w Wojskowym Kręgu Instruktorów ZHP, którym kieruje st. mat Władysław Szylkin. Jest członkiem Drużyny Służby Socjalistycznej.
- Sytuacja stanu wojennego - mówi st. mar. J. Kukulski - wzmaga aktywność ludzi w mundurach, związana jest bowiem bezpośrednio iż ich zawodem. U nas, na okręcie, na każdym stanowisku bojowym codziennie trwa intensywne szkolenie specjalistyczne. Okręt musi być wciąż gotów do wykonania zadań.

- WOJSKO SZKOŁĄ ŻYCIA

- mówi St. mar. Józef Zorzański. Jest elektrykiem okrętowym, specjalistą niskiego napięcia. W czasie służby uzyskał tytuł i I klasę .specjalistyczną - jest to zadanie niełatwe, osiąigalne wyłącznie dla najlepszych, najbardziej wytrwałych. W ub. roku startował w mistrzostwach i został mistrzem zespołu okrętów w tej specjalności. Może zawód, wyniesiony z cywila, przydał mu się na okręcie - zawód technika-elektryka, lecz liczył się przede wszystkim jego upór i chęć zdobycia wiedzy. Do rezerwy odchodzi w jesieni br.
- Z jednej strony - mówi st. mar. J. Zorzański - wojsko i służba na przydzielonym stanowisku bojowym pozwala mi na utrwalenie wiadomości, jakie zdobyłem przed powołaniem do odbycia zasadniczej służby, z drugiej zaś, pomaga przyswoić sobie cechy takie, jak: poszanowanie prawa, dyscyplinę pracy i inne. Bez tego nigdy nie osiągniemy poziomu godziwego życia...
Przedstawiłem tu pięciu przedstawicieli załogi niszczyciela rakietowego "Warszawa". Razem pełnią służbę wojskową, szkolą się, wykonują codzienne, mniej lub bardziej złożone, obowiązki służbowe i społeczne. Obecnie przekazują swą wiedze i doświadczenie młodszym kolegom, którzy przybyli na okręt.

kpt. mar. Andrzej KUCZERA

NA ZDJĘCIACH: l - Niszczyciel rakietowy ORP "Warszawa". 2 - St. mar. Józef Zorzański, elektryk okrętowy, i st. mar. Jerzy Piątek, przewodniczący organizacji młodzieżowej, w dziale elektromaszynowym niszczyciela.

Foto: T. Ignacik i WAF - Zb. Chmurzyński