Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 1981r

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 1981r

Sprostać z aktualnym zadaniom - kpt. mar. Stanisław KIERZKOWSKI
Foto - A. Krajewski

NA ZDJĘCIACH:

1 - st.chor.mar. Wiesław Kisiel.

2 - Dowódca artyleryjskiej stacji radiolokacyjnej, aktywny członek PZPR, st.bosm. Janusz Bobiński

3 - mat Roman Michoń,

4 - mat Bernard Kajtowski.

 

 

 

Sprostać aktualnym zadaniom

Życie partyjne na ORP "Warszawa" w całej rozciągłości podporządkowane zostało wymogom stanu wojennego. Zebrania są krótkie, robocze, konkretne i bardzo żołnierskie, nie tylko pod względem zwięzłości i lakoniczności, ale i również poprzez to, że podczas niemal cotygodniowych spotkań towarzyszy partyjnych stawia się zadania do bezpośredniej pracy z marynarzami na stanowisku bojowym. W nieco uproszczonym brzmieniu zadania partyjne, które postawił okrętowy komitet PZPR przed członkami i kandydatami partii sprowadzają się do wzorowego pełnienia wacht i służb, mistrzowskiego opanowania specjalności, zintensyfikowania wysiłków zmierzających do przodowania w wyszkoleniu, dyscyplinie.

- Ludzie doceniają szybką, dobrą w sensie precyzji informację -mówi tow. st. bosm. Janusz Bobiński - dowódca artyleryjskich stacji radiolokacyjnych, aktywny działacz partyjny. - Mając to na względzie, członkowie PZPR z naszego okrętu wzięli na siebie ciężar odpowiedzialności za docieranie z aktualną informacją na każde stanowisko bojowe. Tak być powinno, bowiem ci, którzy wracają z wacht i wart, mimo wszystko chcą mieć pełną wiedzę o aktualnej sytuacji społeczno - politycznej. Ludziom z pierwszej linii działania poświęcamy obecnie najwięcej uwagi. Zasadnicze jednak zadanie partyjne, które postawiliśmy przed wszystkimi członkami i kandydatami partii, brzmi: wzorowo wykonywać obowiązki żołnierskie. Być wzorowym żołnierzem - oto dewiza 'każdego członka PZPR.

      Na ORP "Warszawa", na najlepszym okręcie MW roku 1981, wysoki rytm służby i pracy widziany jest na każdym kroku. Dziś okręt stoi w bazie, lecz nic nie stoi na przeszkodzie, aby codzienne, zadania realizowano jak w czasie alarmu bojowego na morzu. Ruch na pokładzie i we wnętrzu okrętu duży. Wszyscy gdzieś się spieszą jakby zadania, którym mają sprostać teraz, mieli wykonać natychmiast lub, jak to się w wojsku mówi, jeszcze "na  wczoraj".  Pod prawą reją niszczyciela wywieszono czerwoną flagę sygnałową - okręt  przyjmuje zapasy bojowe. Oficer dyżurny okrętu wzywa przez rozgłośnię bojową na stanowisko dowodzenia działem bosmana Bobińskiego. Sekretarz POP nakłada na głowę beret i szybkim krokiem zmierza na SB. Sekretarza najczęściej można spotkać na stanowisku bojowym i ...wśród ludzi, a więc wszędzie.

Dziś na okręcie dokonywany jest przegląd bieżący. Marynarze ofiarnie włączają się do prac przewidzianych planami przeglądów, konserwacji, remontu bieżącego. Pracy przy sprzęcie bojowym jest wystarczająco dużo, aby wszyscy mieli zatrudnienie. A poza tym wiele czynności dziś właśnie trzeba wykonać znacznie skromniejszymi siłami niż zwykle. Oto bowiem kilkunastu kolegów pełni dodatkowe całodobowe służby poza okrętem. Marynarzy z niszczyciela "Warszawa" skierowano do pełnienia wart w pobliżu miejsca postoju okrętu, Te nietypowe, ale odpowiedzialne zadania ochrony obiektów wojskowych wykonują solidnie. Bosman Bobiński, który znów "wpadł na moment" do kabiny zastępcy dowódcy okrętu do spraw politycznych, opowiada o wartowniczych sukcesach marynarzy z niszczyciela: Nasi marynarze, jak zawsze, rzeczowo podchodzą do sprawy! Zresztą inaczej być nie może. Naszą dewizą jest solidność. To nasz styl! Miano najlepszego okrętu w Marynarce Wojennej też przecież do czegoś zobowiązuje. Piętnastoosobową grupą marynarzy dowodzi znakomity specjalista okrętowy chór. mar. Jacek Pustelnik. Cóż tu dużo mówić: grupa chorążego Pustelnika to wzorowa grupa marynarzy. Bez wątpienia wykonają każde żołnierskie zadanie. Tacy są oni i na co dzień. Wielu z nich to przodownicy wyszkolenia, aktywni działacze młodzieżowi, członkowie i kandydaci PZPR...

Rytm pracy partyjnej, jak na warunki intensywnej działalności szkoleniowej i bojowej, jest wysoki. Jego tętno wyraźnie daje wyczuć się w nastrojach załogi, samopoczuciu, wiedzy politycznej, aktywności społecznej i partyjnej... Zebrania partyjne, dyskusje są owocne, twórcze, dominuje jednomyślność poglądów, zbieżność myśli i sformułowań... Tezę tę potwierdza niedawno co przyjęty w szeregi PZPR bosmat Arkadiusz Zdunkiewicz, któremu nie sposób odmówić obiektywności: jest młodym podoficerem, działaczem ZSMP, o żywym i dynamicznym sposobie bycia członkiem okrętowej społeczności.

- Wśród nas panuje jednomyślność. Wrażenie takie odnoszę ilekroć mam okazję być uczestnikiem odpraw służbowych, zebrań organizacji młodzieżowej i partyjnej. Jednomyślność ta ma swoje źródło - tak mi się przynajmniej wydaje - w bezkonfliktowej współpracy nas wszystkich na co dzień. Każdy z nas bowiem decydując się na służbę zawodową na tym właśnie okręcie żyje przekonaniem, że pełni ją na najlepszej jednostce Marynarki Wojennej i przez to powinien być mistrzem w swojej specjalności, w swoim działaniu... Decydując się na wstąpienie w szeregi PZPR kierowałem się myślą, że nastała dla mnie najwyższa pora, aby aktywniej niż dotychczas włączyć się w nurt okrętowego życia społecznego i politycznego. Tok typowo marynarskiego życia na niszczycielu ujęty jest w "żelazny", ściśle przestrzegany harmonogram przedsięwzięć.
Tempo dniom, tygodniom wyznaczają niczym nie zmącone rytmy wacht, służb, dyżurów, wyjść na morze. Nadrzędność życia służbowego nad prywatnym jest ewidentna. Takie są wymogi stanu wojennego.

      Okrętowe koło ZSMP, działające pod przewodnictwem mata Romana Michonia, który kilkanaście dni temu otrzymał legitymację PZPR, również ma ambitne plany i zamierzenia organizacyjne. Chce sprostać aktualnym zadaniom i wymogom czasu wojennego. W trudnych warunkach - mawiają koledzy z okrętowej organizacji młodzieżowej - sprawdzają się ludzkie charaktery. ZSMP-owcy chcąc być nadal zauważam w środowisku swojego działania podjęli ostatnio na okręcie szereg ciekawych przedsięwzięć i zobowiązań, w których główny nacisk kładzie się na wzorowe wykonywanie marynarskich powinności, pełniejsze niż do tej pory uczestnictwo w ruchu przodownictwa i współzawodnictwa. Słowem każdy członek ZSMP powinien być przodownikiem wyszkolenia specjalistycznego i politycznego. Dodatkowe zadanie ZSMP-owcy przyjęli pod koniec ubiegłego roku. Zadanie to, na wzór zadań stawianych przez okrętową organizację partyjną, sprowadza się do docierania z informacją polityczną do kolegów nie zrzeszonych. Marynarze z organizacji młodzieżowej "Warszawy" mają ponadto więcej niż do tej pory czasu, aby poświęcać go sprawom marynarskiego koleżeństwa, które teraz, jak sami twierdzą, w niezwykle napiętej działalności służbowej, powinno ujawnić się w całej swojej jaskrawości...

      ZSMP-owcy z ORP "Warszawa" właściwie interpretując swoje statutowe cele, przygotowali do wstąpienia w szeregi PZPR trzech kolegów: mata Romana Michonia, mata Bernarda Kajtowskiego i st. mar. Romana Sanigórskiego. Legitymacje partyjne wręczał im najstarszy stażem partyjnym członek załogi niszczyciela st. chór. mar. Wiesław Kisiel.

      ... Zbliża się południe. Kolejny dzień stanu wojennego osiąga półmetek. Co przyniesie pozostała część dnia, wieczór, noc. Rytm pracy i służby na "Warszawie" z pewnością nie osłabnie. Wśród ludzi z niszczyciela panuje przekonanie, że tylko pełne i autentyczne zaangażowanie się w służbę i pracę może być najbardziej miarodajnym symptomem normalizowania się życia w kraju, czynnikiem przyspieszającym powrót do normalnego toku służby i pracy, by jak najprędzej móc zrealizować także i osobiste zamierzenia.

kpt. mar.
Stanisław   KIERZKOWSKI

Foto - A. Krajewski