Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 30.VII.1981r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 30.VII.1981r.

POCISKI W CELU

Napisał - por. mar. Andrzej Wasiak
Zdjęcia - WAF (1) i mar. K. Duda(2-4)

Niszczyciel "Warszawa" od lat przoduje w naszym rodzaju sił zbrojnych. Mają w tym swój udział wszyscy członkowie zgranej i ofiarnej załogi, począwszy od dowódcy kmdra por. dypl. Jerzego Wójcika a na najmłodszym marynarzu skończywszy. Pisaliśmy o nich wielokrotnie  na łamach naszego tygodnika, omawiając ich kolejne osiągnięcia. Niestety, nikt z naszego zespołu redakcyjnego nie mógł uczestniczyć w ostatnio wykonywanych przez okręt zadaniach. A uzyskane w tym czasie oceny okazały się imponujące. Postanowiliśmy więc tym razem oprzeć się na relacjach załogi, by opisać jej ostatnie sukcesy...

W jednej z kabin oficerskich zastaję kpt. mar. Henryka Haładudę oraz dowódcę grupy artylerii i dowódcę grupy rakietowej. Wspólnie przygotowują się do szkolenia bojowego. Czuję się trochę intruzem przerywając im pracę, oni jednak przyjmują mnie ciepło i chętnie opowiadają o wszystkich zadaniach realizowanych ostatnio przez okręt. Aby zachować chronologię zdarzeń, kapitan proponuje zacząć od czerwcowego strzelania rakietowego.
 - Było ono wielkim sukcesem nowego dowódcy grupy rakietowej por. mar. Zbigniewa Czajkowskiego. Po raz pierwszy samodzielnie dowodził swoją grupą podczas strzelania rakietowego i od razu zanotował na swoim koncie bezpośrednie trafienie w cel. Wszyscy cieszyliśmy się tym wspaniałym wyczynem naszych rakietowców.

DOBRE WYSZKOLENIE - PODSTAWĄ LICZNYCH SUKCESÓW BOJOWYCH.

- Nie był to tyle mój sukces, co raczej całej, dowodzonej przeze mnie grupy - twierdzi skromnie por. Czajkowski. - W obliczu całej skomplikowanej aparatury i wobec mnogiej liczby czynności do wykonania podczas odpalania rakiety jedna osoba niewiele może zdziałać. Oczywiście nie można nie docenić roli dowódcy. Jednak jeszcze raz podkreślam, że faktycznymi twórcami tego sukcesu byli dobrze wyszkoleni specjaliści, tacy jak dowódca grupy startowej st. chor. mar. Henryk Ilis. Pływa na ORP "Warszawa" od samego początku jego służby w naszej Marynarce Wojennej. Posiada I klasę w specjalności oraz srebrną odznakę "Wzorowy Dowódca". Drugim wyróżniającym, się, posiadającym również I klasę specjalisty wojskowego, jest technik grupy rakietowej bosm. szt. Jerzy Mularewicz. To on nadzorował przygotowanie rakiet i sprzętu odpalającego do strzelania. Nie wolno, też przemilczeć wzorowej postawy i dobrego wyszkolenia dwóch starszych operatorów: mata Jacka Marciniaka i st. mat. Sławomira Stępnia.  Obaj legitymują się II klasami w specjalności i srebrnymi odznakami "Wzorowy Marynarz". I wreszcie specjalista, którego rolę trudno przecenić - elektryk rakietowy. Jest nim st. mar. Krzysztof Gołębiowski, specjalista II klasy i posiadacz srebrnej odznaki "Wzorowy Marynarz". Codzienny trud ich wszystkich złożył się na nasz czerwcowy sukces.
- W lipcu uczestniczyliśmy w ćwiczeniu trzech bratnich flot - mówi z.d.o.- Wspólnie z okrętami Floty Bałtyckiej ZSRR i Ludowej Marynarki NRD wykonywaliśmy postawione przed nami zadanie. Tu bardzo dobrze spisali się artylerzyści i ich młody dowódca grupy ppor. mar. Bogdan Kacprowicz.
- Wykonywaliśmy strzelanie do celów nisko lecących - mówi ppor. Kacprowicz. -
To trudne zadanie w naszym wykonaniu zostało ocenione przez dowództwo zespołu na
piątkę. Sukces ten przypisać należy moim podwładnym. Kadra w dowodzonej przeze mnie grupie artylerii pływa na tym okręcie od pierwszych dni jego służby pod biało-czerwoną banderą. Do nich należą dowódca armaty głównego kalibru chor. mar. Tadeusz Iwanski i dowódca średniokalibrowej armaty chor. mar. Józef Kosobucki. Obaj posiadają pierwsze klasy w swych specjalnościach oraz odznaki "Wzorowy Dowódca" i obaj wzorowo szkolą marynarzy. Na wyróżnienie zasługują: technik centrali artyleryjskiej st. chor. mar. Wiesław Kisiel i technik grupy artylerii chor. mar. Roman Sliwiński, również posiadający pierwsze klasy w swoich specjalnościach. I wreszcie tak ważny w naszej działalności element jak kierowanie ogniem. Tu na wyróżnienie zasługuje dowódca drużyny dalmierzystów st. mar. Kazimierz Juchnowicz. Ale cóż byśmy zrobili, zarówno my artylerzyści, jak i rakietowcy, bez dobrego naprowadzenia przez radarzystów - mówi ppor. Kacprowicz, uśmiechając się w stronę z.d.o. Ten jest bowiem jednocześnie... dowódcą działu obserwacji technicznej.
- A już myślałem, że w ogóle nie wspomnicie o moim dziale - mówi kpt. mar. Henryk Haładuda. - A jest to dział służby socjalistycznej. I nasza praca podczas wspólnego zadania z okrętami FB ZSRR i LM NRD została oceniona przez dowództwo zespołu jako bardzo dobra. Przez cały czas trwania ćwiczeń pełniliśmy dyżury radiolokacyjne, zawsze w porę wykrywając "nieprzyjaciela". Na wyróżnienie zasługują: dowódca bojowego centrum informacji st. chor. mar. Ludomierz Karczewski oraz operator planszecista st. mar. Zbigniew Orłów.

Nie można też pominąć znakomicie spisującego się, tak w tym ćwiczeniu, jak i w czasie całej swojej służby, hydroakustyka mata Romana Frankowskiego. Ten uhonorowany srebrną odznaką "Wzorowy Marynarz" specjalista I klasy i wicemistrz MW w swej specjalności jest dowódcą grupy hydroakustyków. Choć to bardzo odpowiedzialne stanowisko, radzi sobie na nim doskonale.

CODZIENNY TRENING NA STANOWISKACH BOJOWYCH

Musimy przerwać naszą rozmowę, bo właśnie rozpoczynają się ćwiczenia na stanowiskach bojowych, więc dowódcy grup rozchodzą się, bo będą obserwować ćwiczących podwładnych. Nie sposób obejrzeć ćwiczenia na wszystkich SB na tym potężnym okręcie. Postanawiam więc pozostać przy "królowej broni" i obserwować doskonalących się artylerzystów na średniokalibrowej armacie. Ich dowódca chor. mar. Józef Kosobucki krótko omawia cel i przebieg ćwiczenia. Przypomina o dokładnym wykonywaniu wszystkich czynności i o zachowaniu warunków bezpieczeństwa, po czym ogłasza alarrn bojowy. Marynarze szybko zakładają hełmy i zajmują swoje miejsca. Już "są gotowi do wykonywania swoich funkcji. Pierwszy był jak zawsze mat Paweł Golik. Jest dowódcą drużyny, specjalistą II klasy, posiadaczem srebrnej odznaki "Wzorowy Marynarz". Podoficer ten znany jest na okręcie jako aktywny działacz społeczny. Należy do PZPR i piastuje funkcję zastępcy przewodniczącego okrętowej organizacji ZSMP. Swoją postawą mobilizująco wpływa na całą drużyną.

Na komendę ładowniczowie przystępują do akcji. Szybko załadowują armatę. Czynność tę sprawnie wykonują: st. mar. st. mar. Marek Filipiak i Roman Michoń oraz mar. Roman Sanigórski.
Padają kolejne wprowadzenia, lufy armaty obracają się szukając wskazanego przez dowódcę celu. Uwijają się celowniczowie st. mar. Marian Kutkowski i st. mar. Tadeusz Kierzanowski. Obaj są specjalistami II klasy i posiadaczami srebrnych odznak "Wzorowy Marynarz". Bardzo dużo jest tych wzorowych marynarzy wśród artylerzystów. Podobnie jak i na całym okręcie. Jest on przecież wizytówką naszej Marynarki Wojennej. To zobowiązuje całą załogę.

Wróćmy jednak do artylerzystów. Na armacie jest awaria - oczywiście tylko pozorowana, ale należy szybko dokonać wymiany części. Cala drużyna zwija się jak w ukropie. Gdy zdarzy się kiedyś taka niesprawność faktycznie, z pewnością będą potrafili ją szybko usunąć.
Kończy się krótkie ćwiczenie na SB. Dowódca armaty omawia popełnione przez marynarzy błędy i niedokładności w wykonywaniu poszczególnych czynności. To konieczne, by ustrzec się ich w czasie wykonywania faktycznych zadań ogniowych, które czekają okręt jeszcze w tym roku.
To z myślą o tych zadaniach ćwiczy dziś cała załoga niszczyciela nie szczędząc swych sił. Od wyników jesiennych ćwiczeń zależy bowiem ich ostateczna ocena. A załoga pomimo znacznego odmłodzenia kadry oficerskiej poważnie myśli o utrzymaniu swojej przodującej pozycji we współzawodnictwie o najlepszy okręt Marynarki Wojennej. Czy uda im się to osiągnąć? Nie chcę pretendować do roli proroka, ale też i nie potrzeba zbyt wielkich kalkulacji, by stwierdzić, że sukces ten jest w zasięgu ich możliwości. Świadczą o tym choćby ostatnie sukcesy młodych dowódców grupy artylerii i grupy rakietowej. Świadczy też o tym zapał z jakim ćwiczyli obserwowani przeze mnie artylerzyści.
- Zrobimy wszystko, by nie zawieść naszych dowódców i by osiągnąć sukces na miarę naszych ambicji - mówi okrętowy aktywista mat Paweł Golik. - Wprawdzie jesienny Bałtyk potrafi przechylić nawet tak duży okręt jak nasz, ale po to właśnie systematycznie ćwiczymy, by żadna fala nie przeszkodziła nam w dobrym wykonaniu strzelania.  Kończy się mój czas przeznaczony na tę wizytę na ORP "Warszawa". Zegnam więc trochę zmęczonych zakończonym przed chwilą ćwiczeniem artylerzystów, życząc im dalszych sukcesów i zawsze udanych strzelań.

NA ZDJĘCIACH: l - ORP "Warszawa". 2 - Ładowniczy st. mar. Ro­man Michoń przygotowuje amunicję do załadowania w magazynki. 3 - Dowódca drużyny artylerzystów, specjalista II klasy, posiadacz srebrnej odznaki "Wzorowy Marynarz" mat Paweł Golik obserwuje cel i wydaje komendy swym podwładnym. 4 - Celowniczy podniesienia, specjalista II klasy st. mar. Marian Kutkowski obserwuje wskazany przez dowódcę cel.